Showing posts with label noise. Show all posts
Showing posts with label noise. Show all posts
Tuesday, 5 March 2013
Wednesday, 23 January 2013
Saturday, 12 January 2013
Sterile Cuckoo - I like to move it! mp3
"I like to move it" is part of new LYFSTYL compilation. Chech it out here: lyfstyl.bandcamp.com/album/ad-ven-ture
soundcloud.com/sterile-cuckoo
Tags
electronic,
lo-fi,
noise,
sterile cuckoo
Thursday, 4 October 2012
Wednesday, 19 September 2012
Thursday, 13 September 2012
Vessel - Stillborn Dub stream
Wednesday, 20 June 2012
Thursday, 24 May 2012
Tuesday, 3 April 2012
Friday, 22 July 2011
Thursday, 3 February 2011
Sunday, 23 January 2011
Arne Nordheim - Electric album (originally released in 1974)
"The technical aspects alone are staggering; the wildly manipulated atmospheres sound as if they were created with the most advanced computer sound editors... of course, they weren't, having been recorded in 1968 - 1970. The much-appreciated liner notes briefly detail some of the techniques employed by Nordheim, and it does not sound easy. But due to Nordheim's artistic persistence, the results are absolutely stunning.
Solitaire [a first track] lives up to its namesake in both the sparkling and the singular sense. Various crystalline effects achieve the former, and the piece's disjointed nature causes the latter, depositing the listener alone in some strange otherworld. Drones, echoes, mutated voices are all part of the track, but thousands of tinkling shards create an utterly icy, and often chaotic, environment." - bravo juju
Arne Nordheim - Electric
1. Solitaire (1968)Arne Nordheim - Electric
Arne Nordheim - Solitaire by chimeryk
2. Pace (1970)
3. Warszawa (1970)
4. Polypoly (1970)
5. Colorazione (1968)
Get it here.
2. Pace (1970)
3. Warszawa (1970)
4. Polypoly (1970)
5. Colorazione (1968)
Get it here.
Tags
1974,
1998,
album,
arne nordheim,
download,
electronic,
experimental,
noise
Thursday, 8 July 2010
Wednesday, 26 May 2010
Thursday, 3 September 2009
Blare For A - "SUR_FACE/NUM_BEaRS" album
Album „SUR_FACE/NUM_BEaRS” projektu Blare For A to drugie wydawnictwo nieistniejącego już labelu 80bpm.net.
Kasia Paluch w recenzji do poprzedniego krążka „Brown Noise Simulacrum” przekonywała, że „teoria szumu wentylatora” jest błędna i powinniśmy (my jako słuchacze) podchodzić do twórczości jednoosobowego projektu Jakuba Łuki w bardziej filozoficzny sposób. W tym przypadku chodziło o teorię symulakrów Jeana Baudrillarda. Dobrze opisuje ją ten cytat:
Kasia Paluch w recenzji do poprzedniego krążka „Brown Noise Simulacrum” przekonywała, że „teoria szumu wentylatora” jest błędna i powinniśmy (my jako słuchacze) podchodzić do twórczości jednoosobowego projektu Jakuba Łuki w bardziej filozoficzny sposób. W tym przypadku chodziło o teorię symulakrów Jeana Baudrillarda. Dobrze opisuje ją ten cytat:
Jednostki ludzkie, skupione w społeczeństwie, postrzegają rzeczywistość za pomocą symboli. Symbole zaś, na przestrzeni następujących po sobie wieków, zostały zmultiplikowane poprzez rosnącą siłę, zasięg i gęstość przekazu medialnego - a także przyrost liczby zjawisk i przypisywanych im znaczeń. Operując współcześnie nieuporządkowanym zestawem symboli, dawno już przekraczających to, co symbolizują, zaczynamy posługiwać się symulakrami - nie mającymi do czynienia z rzeczywistością kulturowymi i medialnymi znakami kreującymi hiperrzeczywistość, dostrzegany przez nas świat - nie mający nic do czynienia z prawdą*Kopią bez oryginału był w wypadku „Brown Noise Simulacrum” wygenerowany elektronicznie szum, niemający swojego odpowiednika w rzeczywistości i będący jedynym elementem budującym album.
Co z tej teorii pozostało na „SUR_FACE/NUM_BEaRS”? W zasadzie wszystko prócz tego, że obok syntetycznych dźwięków pojawia się jedyny żywy instrument – pianino, nadające albumowi choć odrobinę mniej teoretyczny charakter. Odrobinę, ponieważ maltretowane elektronicznie sample perkusyjne i zardzewiałe, chrupiące dźwięki syntezatorów realizują tylko ideę „dewastacji konwencji” współczesnej muzyki popularnej, prowadzącą niekiedy do pastiszu. Nie można jednak powiedzieć, że ten krążek to tylko zespół pląsających i warczących sampli sklejonych w pojedyncze utwory. To spójna, współczesna, awangardowa, troszkę kpiarska płyta z ideą w tle.
Blare For A - "SUR_FACE/NUM_BEaRS"
- #1
- #2
- #3
- #4
- #5
- #6
- #7
- #8
- #9
- #10
- #11
- #12
- #13
- #14
- #15
- FRAG_MENTS (of_U_pouring_down_with_light_on_my_pillow) (dostępny tylko z wersją w futerkowym pudełku)
Pobierz (.rar 57,5MB)
Na Myspace Blare For A można odsłuchać najnowsze dema, w tym „myblueberryego”.
Tags
2007,
album,
blare for a,
clicks and cuts,
download,
electronic,
noise,
review
Wednesday, 26 August 2009
Wavves - "Wavvves" album
Jak się okazuje nazwy rodzajów muzycznych i ich fuzji mogą mieć źródła w popularnej na kalifornijskich i australijskich wybrzeżach rozrywce. Zespoły grające surf music, bo o ten gatunek(?) chodzi, które w latach 60-tych swoją energią, wielogłosowymi harmoniami przystojnych młodzieńców i miękko brzmiącymi gitarami zmuszały amerykańskie nastolatki (i nastolatków zapewne także) do histerycznych krzyków na koncertach lub w najgorszym wypadku energicznych podrygiwań nienagannego Freda i słodkiej Daphne podczas wieczornej zabawy na plaży.
Nowy (drugi) album Nathana Williamsa tworzącego jednoosobowy projekt pod nazwą Wavves to surfrockowo-popowo-punkowe hałaśliwe utwory, z mocno przesterowanymi gitarami i nałożonym na głos efektem zniekształcenia.
Niska jakość dźwięku, szumy i charczenie, radykalne a przede wszystkim głośne zabiegi Nathana na, wydawałoby się, wymarłym gatunku z lat 60-tych, tworzą nową jakość z młodzieńczą, niespożytą energią w środku. To ponoć jakość, która najlepiej brzmi „na głośno”, choć, moim zdaniem, głośność jest najsłabszą stroną „Wavvves”. Po szóstym lub siódmym utworze, potrzebna jest już duża doza cierpliwości i odrobina skłonności masochistycznych, żeby dotrwać do końca albumu.
„Wavvves” ma coś z atmosfery garażowego grania znudzonych, zblazowanych młodzieńców, których życie krąży wokół fal, deski surfingowej i łatwych panien na jedną noc. Czasami idą do garażu, gdzie na magnetofonie szpulowym nagrywają swoje kawałki za jednym razem - ze wszystkimi instrumentami jednocześnie. W podobny sposób powstawały pierwsze nagrania Beatlesów czy The Beach Boys, ale do muzyki z „Wavvves” żadna postać z kreskówki nie zatańczy.
Nowy (drugi) album Nathana Williamsa tworzącego jednoosobowy projekt pod nazwą Wavves to surfrockowo-popowo-punkowe hałaśliwe utwory, z mocno przesterowanymi gitarami i nałożonym na głos efektem zniekształcenia.
Niska jakość dźwięku, szumy i charczenie, radykalne a przede wszystkim głośne zabiegi Nathana na, wydawałoby się, wymarłym gatunku z lat 60-tych, tworzą nową jakość z młodzieńczą, niespożytą energią w środku. To ponoć jakość, która najlepiej brzmi „na głośno”, choć, moim zdaniem, głośność jest najsłabszą stroną „Wavvves”. Po szóstym lub siódmym utworze, potrzebna jest już duża doza cierpliwości i odrobina skłonności masochistycznych, żeby dotrwać do końca albumu.
„Wavvves” ma coś z atmosfery garażowego grania znudzonych, zblazowanych młodzieńców, których życie krąży wokół fal, deski surfingowej i łatwych panien na jedną noc. Czasami idą do garażu, gdzie na magnetofonie szpulowym nagrywają swoje kawałki za jednym razem - ze wszystkimi instrumentami jednocześnie. W podobny sposób powstawały pierwsze nagrania Beatlesów czy The Beach Boys, ale do muzyki z „Wavvves” żadna postać z kreskówki nie zatańczy.
Wavves - „Wavvves”
- "Rainbow Everywhere" – 1:29
- "To the Dregs" – 1:56
- "Sun Opens My Eyes" – 3:20
- "Gun in the Sun" – 2:33
- "Goth Girls" – 3:13
- "No Hope Kids" - 2:13
- "California Goths" – 2:21
- "Summer Goth" – 2:05
- "Beach Goth" – 3:51
- "Killr Punx, Scary Demons" – 1:25
- "Surf Goth" – 2:08
Subscribe to:
Posts (Atom)









